Spotkanie z księdzem Franciszkiem było szczególne, gdyż odwiedził naszą szkołę w 2009 r., gdy większości naszych uczniów nie było jeszcze na świecie. Ksiądz Franciszek mieszka w Polsce od 24 lat, pracował w Seminarium Misyjnym Księży Werbistów w Pieniężnie, obecnie mieszka w Domu Misyjnym w podpoznańskim Chludowie. Ojciec Franciszek opowiedział, jak to się stało, że znalazł się w Polsce. Będąc w indonezyjskim seminarium Księży Werbistów został delegowany do kontynuowania nauki w Polsce. Nie był zachwycony perspektywą wyjazdu do dalekiego, nieznanego kraju. O Polsce nie wiedział nic, poza tym, że stąd pochodzi papież Jan Paweł II i Lech Wałęsa, a stolicą jest Warszawa.
Ksiądz Franciszek wspomina, że po przyjeździe do Polski najtrudniej było przyzwyczaić się do naszego języka, klimatu i jedzenia.
- Polski to najtrudniejszy język, jaki istnieje. Myślałem, że nigdy się go nie nauczę, mimo licznych kursów. Największy problem miałem z wymową "ś, dź, ź, ż" itd. i przede wszystkim z odmianą czasowników. U nas nie ma czegoś takiego. W moim kraju mówi się "wczoraj jem, dzisiaj jem, jutro jem", a nie jak w Polsce: "jadłem, jem, będę jadł". Jedzenie to jedzenie. Po co sobie utrudniać - śmieje się.
Długo nie mógł przekonać się do polskiej kuchni. W Indonezji jada się ryż, warzywa, owoce i ryby. Wszystko świeże, zebrane prosto z pola lub dopiero złowione.
- Wasze jedzenie nasycone jest chemią, nawozami. Poza tym nie rozumiałem, jak można jeść chleb z mięsem. Teraz już się przyzwyczaiłem - dodaje.
W jego kraju najniższa temperatura spada do 17oC, a najwyższa sięga 35oC w cieniu.
- Pierwszej nocy po przyjeździe do Polski spałem w butach. Tak brakowało mi ciepła - wspomina z uśmiechem.
Ojciec Franciszek przyznał, że po przyjeździe do Polski był zaskoczony tempem życia Polaków, którzy ciągle gdzieś biegną, coś załatwiają, w pośpiechu zatracają wartości duchowe.
- W Indonezji najważniejsza jest rodzina. Jeśli czegoś nie zrobisz dzisiaj, to jutro, jak nie jutro, to za dwa dni.
W indonezyjskich mieszkaniach drzwi są zawsze otwarte na całą szerokość i to nie tylko dlatego, że jest gorąco. To symbol gościnności, a Polacy mieszkający w jednym bloku, na tym samym piętrze często się nie znają – zauważa ojciec Franciszek.
Ksiądz Franciszek opowiedział o realiach życia w Indonezji, największym kraju muzułmańskim na świecie, o ubóstwie milionów Indonezyjczyków, o warunkach życia dzieci, które w dzień pracują lub żebrzą, w nocy śpią w kartonowych pudłach pod mostami, a ich największym marzeniem jest chodzenie do szkoły…
Niesamowity misjonarz zabrał nas wszystkich w egzotyczną podróż, a opowieść poparta materiałem filmowym i zdjęciami wywarła niezapomniane wrażenia. Największym zaskoczeniem było zdjęcie, na którym rodzina księdza trzyma rozpostartą flagę kaszubską oraz nagranie, kiedy indonezyjskie dzieci śpiewają po polsku piosenkę … Na szczęście ojciec Franciszek nauczył nas też piosenki w języku indonezyjskim.
To spotkanie z niepozornym z postury, ale jakże imponującym osobowością, radością i pogodą ducha misjonarzem było fascynujące, ale jednocześnie skłaniające do refleksji, zatrzymania się nad tym, co ważne.
„Zum! Zum! Ori, ori, Deo!
Umbarara, umba!
Umba Di, umba Deo!"
("Chodźmy wszyscy, wychwalajmy Boga!")
https://www.sp.jasien.kaszuby.pl/index.php/en/nasza-szkola/spotkania/item/355-spotkanie-z-misjonarzem#sigProId49d6b69a8d
